28 sierpnia 2012
III rozdział
Wstałam o 8 by zarać syna koleżanki do przedszkola... Akurat musiała wscześniej wyjechać po nażeczonego czy coś. Zabrałam szybką kąpiel i ububrałam jasno niebieskie rurki, żółtą bluzkę z Croppa i białe, wysokie Conversy. Związałam włosy w kucyka i pomalowałam usta pomarańczowo-różowym błyszczykiem. No więc gdy już byłam gotowa wyszłam i zamówiłam taksówkę. Przyszłam do ich mieszkania, zapłaciłam opiekunce i zabrałam 4 letniego, cudownego chłopczyka do przedszkola. Złapałam go za rączkę i starałam prowadzićrozmowę, ale mi się nie udawało.
- Cieszysz się, że idziesz do przedszkola?
- Nie.
- Dlaczego? Nie lubisz pani, dzieci?
- To one nie lubią mnie...
- Dlaczego?
- Nie wiem, mówią, że jestem głupi.
- Nie! NIe jesteś!
Gdy doszliśmy do budynku, zatrzymała mnie jego pani.
- Dzień dobry. Chcę pogadać o Davidzie...
- O co chodzi?
- Jest bardzo zamknięty w sobie... A pani jest nianią, ciocią?
- NIe, jestem koleżanką mamy.
- A kiedy będzie mama?
- Jutro go zawiezie, dziś tylko ja bo ona nie mogła..
- A to może pani jej przekazać, że musi ze mną porozmawiać?
- Jasne, jasne.
Wyszłam szybko i zaczął padać deszcz... Pobiegłam do jakiegoś marketu, wysiągnęłam telefon i zadzwoniłam do Harrego.
- Heeej Harry, mam prośbę.
- Cześć, jaką?
- Czy możesz odwieść mnie do domu? Jestem na tej odnowionej ulicy, przy tym hipermarkecie?
- Eeee... No jasne, jestem nie daleko. Czekaj na mnie, zaraz podjadę.
- Ok, dzięki ci, ratujesz mnie.
Po dosłownie 5 minutach Harrypodjechał po mnie. Na początku go nie zauważyłam, ale gdy wyszedł z samochodu z parasolem kapnęłam się, że to on. POdbiegł i zakrył mnie moją kurtką dał parasol i za rękę ciągnął mnie do samochodu.
- No siema Annaaaa... - Powiedział i pocałował mnie w policzek.
- SIema Harry. Zawieziesz mnie do domu?
- Mam lepszy pomysł. Więc: zapoznam ciebie dziś z chłopakami, co ty na to?
- No wiesz, że zawsze jestem chętna na twoje pomysły.
Gdy dojechaliśmy do ich ooogromnej chaty Harry wyjął jakiś dziwny klucz i otworzył, szliśmy szerokim korytarzem i doszliśmy do dużego pokoju. Harry chwycił mnie za ręke i zaciągnął do kanapy i położyliśmy się na niej. Harry na mnie się patrzył na mnie i śmiał, a co najgorsze, zaczął mnie łaskotać! Położył się na mnie i mnie gniutł ciężarem swojeg ciała, potem ja zaczęłam go drapać i skończylo się oczywiśćie "płaczem". Harry uderzył się w rękę i go bolała, ale jakoś sobie poradził. Weszliśmy do jego pokoju i pierwsze co zobaczyłam to lustrzanka Nikona, od razu podbiegłam i włączylam, pooglądałam i nie było tam ani jednego zdjęcia!
- Czemu nie masz w ogóle tu zdjęć?
- NIe mam czasu na to... Właściwie nie wiem po co to kupiłem..
- O matko boska to kosztuje razem z tymi obiektywami dobre 5 tysięcy! - Powiedziałam i zrobiłam mu zdjęcie.
- Mam pomysł!
- Taaa...?
- Zabierz ją sobie. Przecież od małego uwielbiałaś fotografię!
- Na serio mogę?
- No a jak, przecież i tak jej nie potrzebuje... A ty jak ryba w wodzie!
- Dziękuję!!
- Aaale chyba mi się coś za to należy? - I wskazał na policzek palcem wskazującym.
- No doobra. - Podeszełam i już miałam go pocałować w policzek gdy w ostatniej chwili zmienił kierunek na usta. Całowaliśmy się gdy poczułam po chwili jego język w moich ustach i powoli zaczął jeździć językiem po moich zębach a potem po podniebieniu. Gdy przestał, znów zaczeliśmy się całować, tym razem ja go całowałam i było cudownie.
- Słodka jesteś.
- Ty lizusieee. - Powiedziałam szturchając go w ramię.
- Mówiłem szczerze. Chłopaki będą za 10 minut, co proponujesz?
- Hmmm... Może pooglądamy telewizję?
- Na to ja zawsze jestem chętny! - Uśmiechął się , poszedł do salonu i włączył telewizor. Dziwiłam się trochę, bo na górze było 6 pokoi. A Harry mi mówił, że każdy ma u góry swój pokój, a na dole są gościnne i inne...
- Harry?... A kogo jest na górze 6 pokój?
- No Kamili, a kogo niby...?
- Sorry, zapomniałam, ze ona z wami mieszka...
- Chociaż ostatnio mało jej w domu. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
- Eeei chyba chlopcy przyszli!
Hazza wstał, zawołał mnie i stanął przy wejściu. Okazało się, że to jednak Kama wróciła....
- Co ty tu kurwa robisz?! - Ostro się wkurzyła
- Ale ja tylko chciałem ją poznać z zaspołem! Co w tym złego?!
- Ma wypiedalać z twojego i mojego życia, nie chcę jej więcej widzieć! Rujnuje naszą przyjaźń! A ty tego nie widzisz.... Harry - zbliżyła się do niego a on stał nie ruchomo - Zostaw ją... To zwykła idiotka co chce cię tylko wykorzystac! - I szybko weszła do swojego pokojku trzaskając drzwiami.
- Nie martw się Kamilą, ostatnio badzo jest wkurzona, zmieniła się.
- Ok, ja chyba już wyjdę i, i... Pojadę. Nie musisz mnie odwoźić, zamówie taksówkę.
- Nie! Nie idź, proszę...
- Nie, już za późno. - Ruszyłam w kierunku wyjścia gdy Harry nerwowo usiadł na kanapie i krzyczał.
- Kurwa! Kamila, chodź tu! - By uniknąć Kamy szybko wyszłam i pobiegłam do domu
Jak wróciłam do domu to od razu wróciłam do szarej rmjkmzeczywistości... Jeszcze do tego Harry i Kamila... Nie wiedziałam jak to wszystko ogarnąć. Sprawdziłam telefon i 1 nie odebrane połączenie od Harrego, jedno od mamy i... Jedno od Kamili! Strasznie byłam ciekawa o co chodzi. Ale to nie był koniec. Dostałam też sms'a od Hazzy "Nie wiem czemu nie odbierasz, martwię się! Oddzwoń i się nie martw wszystkim.....". Zadzwoniłam do mamy... pierwszy sygnał, drugi.... Za trzecim mama odebrała.
- Halo, cześć słońce! Jak tam u ciebie?
- Cześć mamo... Jakoś dziwnie się układa. Już nie wiem co zrobić. Z Harrym idealnie, ale Kamila się awanturuję, że zniszczyłam ich przyjaźń.
- A zniszczyłaś? - Siedziałam cicho przy słuchawce i sobie uświadomiłam, że mogę jej robić krzywdę tym, że powoli Harremu ją zastępuje.
- Nie wiem mamo, to jest takie skomplikowane. I ja chyba.. Kocham Harrego. Ale nie chcę ranić Kamili. Ona myśli, że ja go chce tylko wykorzystać, że chcę ją zniszczyć, ale tak nie jest!
- Porozmawiaj z nią, ale wiesz. Tak na spokojnie aniołku... Jeśli chcesz mogę do ciebie przyjechać, co ty na to?
- A tata?
- Tata zostanie, ma dużo pracy.
- Pozdrów go ode mnie. I przyjdź, tęsknie.
- Będę po jutrze, paa.
- Pa, kocham cię.
Rozłączyłam się i zadzwoniłam do Kamili i bałąm się, że usłyszęw słuchawce "halo"... Lepiej by nie odbierała i nie odebrała! Strasznie mi ulżyło. Ale teraz został tylko Harry. Dzwonie, dzwonie... A on od razu odebrał
- Haloo! Anna?
- Tak, przepraszam, jestem.
- I jak się czujesz?
- Dobrze, a co?
- Nic, ale...
- Ale?
- Ostatnio jakoś się nam nie układa. Chociaż się staram.
- Ja też, no ale! Ale Kamila....
- Wiem, ten temat staram się wyjaśnić.
- Jest ona w domu?
- Nie, wyszła gdzieś z płaczem.
- Płaczem?! Dlaczego płakała?
- No a jak myślisz! Zmieniła się, wszystko niszczy!
- Nie mów tak.. Uspokój się.
- Dobra.... Ja kończe.
I się szybko rozłączył a ja dalej siedziałam w telefonie pisząc sms'a Kamie.
- Przepraszam cię za wszysto... Może się spotkamy?
- No ok, przyjmuję przeprosiny. Gdzie spotkać?
- U mnie, przyjdź kiedy chcesz.
Nie wiedziałam czym do końca dnia się zająć, więc zadzwoniłam do koleżanki, której dawno nie widziałam i zaprosiłam do siebie. Czas mi mijał bardzo szybko i była na prawdę miło. Takie oderwanie od rzeczywistości. Trochę się upiliśmy, więc spała u mnie.
Następnego dnia kaca nie miałam więc dzień mijał dobrze, odprowadziłam koleżankę. Położyłam się w łóżku, włożyłam głowę w poduszkę. Szczerze mówiąc wtedy wakacje by mi się przydały.Ale tak pomyślałam... To nie głupi pomysł. Pojadę z mamą na wakacje. Do Rzymu, mieszkamy po drugiej stronie Włoch to nigdy tam nie byliśmy. Wysłałam mamie sms'a z moimi zamiaram do mamy i poszłam po bilety na lot. Miałam wylot jutro po południu. Spakowałam się i wysłałam sms'a Harremu by się nie martwił, wyjeżdżam. Pakowałam się i został zastanawiałam komu oddam klucz gdy mnie nie będzie. Postanowiłam, ze się tym zajmę później. Gdy już miałam iść się wykąpać ktoś zadzwonił do drzwi, myślałam, że to mama wcześniej albo Kamila więc zostawiłam pełną wannę wannę i poszłam do drzwi, otworzyłam iii... Harry.
- Heej, mogę wejsć.
- E, no jasne. Po co przyszłeś?
- No nie mogłem?
- No mogłeś. Zaczekaj, pójdę się kąpać włącz kompa albo telewizor.
- Dobra, ile ci to zajmie?
- Jak przyszłeś to trochę krócej... - Powiedziałam poważnie
- To ja będę czekał na ciebie - Uśmiechnął się cwaniacko
Poszłam się kąpać i zajęło mi to tylko 5 minut, a suszenie kolejne 5 więc się szybko uwinęłam. Przyszłam do salonu, Hazza siedział tam z laptopem przeglądając moją skrznkę emaiową.
- Co robisz nie ufasz mi? Harry ja nie mam nic do ukrycia.
- Przepraszam, ale przypadkiem włączyłem. - Stałam nie rucomo bez słowa - No a... Kto to jest Max?
- To mój kolega. A co, napisał?
- No tak chce się umówić na kawę.
- Spokojnie, on ma narzeczoną. Może pójdziesz z nami na kawę?
- No ok. Ale ty pojedziesz ze mną do chłopaków, tym razem mam nadzieję, że Kamila nie przeszkodzi.
- Ooo, na pewno nie... Nie mów tak, ja bym też była zazdrosna. - Powiedziałam uśnmiechnięta
- No więc, pakuj się i jedziemy.
- Co mam pakować jak biore tylko telefon?
- Hmmm, może ubrania. Bo jesteś w samym ręczniku.... Ale tak też może być.
- Haha, niee! - Poszłam na górę i ubrałamczarną bokserkę i zwiewną, czarną, krótką i szeroką bluzkę z Nirvaną i do tego mocno obcisłe, ciemne jeansy. Spiełam włosy w kucyka i się pomalowałam. Zeszłam na dół a tam już Harry czekał.
- Ładnie wyglądasz.
- Dzięki, jedziemy?
Wsiedliśmy do auta i znów przyjechaliśmy do ich domu. Gdy weszłam zastałam Kamilę, opartą o ścianę, a co najdziwniejsze było to Zayn który ją do nie przygniatał do tej ściany i całował. Oczywiście, gdy się kapnęli, że stoimy obok przestali. Harry mnie z Zaynem zapoznał i ruszyliśmy dalej do salonu gdzie zobaczyliśmy jedzącego Horanka.
- Gdzie reszta?
- A kto to?
- Aaa, sorry. Niall to jest Anna.. Anna to jest Niall.
- Heej Niall. - Powiedziałam szeroko uśmiechnięta. Harry wziął mnie za rękę i prowadził do dużych drzwi. W środku zobaczyłam oogromne kino domowe w którym była cała reszta zespołu. Krótko po nas do pokoju weszła też Kamila z Malikiem. Weszłam, Harry mi wszystkich przedstawił. Wszyscy wydwali się bardzo mili, nawet Kama wydawała się wesoła. Oglądaliśmy wszyscy jakąś śmieszną komedie i zauważyłam, że Zayn i Kamila ciągle ze sobą kręcą... Szeptali sobie coś do ucha. Mimo, że siedziałam ppomiędzy Harrym a Zaynem, nic nie słyszałam...
- Harry gdzie toaleta? - Zapytałam go z nadzieją, że mnie tam zaprowadzi ale nic z tego...
- No tu nie daleko, albo poszukaj na górze.
- Anna, ja cię mogę zaprowadzić? Co? - Zapytał mnie Zayn... Nie chcialam go kraść Kamie, ale chciałam w Harrym wzbudzić w nim zazdrość, więc chętnie się zgodziłam. Wyszłam z nim i mnie prowadził do toalety. Mineliśmy kuchnie, więc go zatrzymałam.
- Jesteś głodny? Może coś zjemy?
- Yyy, no dobra. - Chwyciłam go za rękę i zaprowadziłam do kuchni. Usiadłam na blacie a, a Zayn stanął przede mną.
- No to co, dasz coś?
- Zimne piwo? - I wyjął z lodówki dwie puszki. Podał mi i usiadł obok mnie i wziął dużego łyka.
Rozmawialiśmy chwilę i szzerze mówiąc, Zayn to na serio miły facet. Chociaż jeśli chodzi o relacje chłopak - dziewczyna to nie jest w moim typie. Straciliśmy poczucie czasu gdy do kuchni wszedł Harry... Było widać, że jest trochę wkurzony, ale to ukrywał.
- Przeszkadzam?
- Nie.
- No to Zayn, Anna chodźcie do pokoju. Nie możemy się zdecydować co będziemy oglądać. - Powiedział zadowolony.
- No ook. - Zayn zszedł z blatu i pomógł mi zejść. Ruszyliśmy w stronę pokoju. Gdy weszliśmy, Zayn podszedł do Kamili i jej coś wyszeptał do ucha. Kama wstała i weszła a za nią Zayn. Jak drzwi się zamknęły od razu chłopaki zaczeli robić takie:
- UuuuUuuuuUUUu!
- Eeei chłopaki! - Zaczął Liam. - Chodźcie za nimi, podsłuchamy ich! - I wszyscy jak dzieci pobiegli na górę. Nastawiali uszy pod drzwi... Usłyszeliśmy jak wychodzą na balkon. Harry wparowal do pokoju i zamknął balkon! Wszyscy pękali ze śmiechu z wyjątkiem mnie, Kamili i Zayna. Kama podeszla do okna i zaczęła walić w szybę. Podeszłam i już chciałam otworzyć, gdy Harry chwycił mnie za rękę, próbowałam mu się wyrwać, ale cały mnie chwycil, wziąłna ręce a reszta chłopakó łaskotała. Pamięrtam tylko że płakałąm ze śmiechu i na końcu znaleźliśmy się wszyscy za drzwiami pokoju Zayna.
Liczę na komentarze. ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
fajnie , czekam na następny .
OdpowiedzUsuń