23 sierpnia 2012

I rozdział


Więc...Dzień jak dzień - wstałam, zrobiłam sobie śniadanie, strasznie mi się nudziło przy śniadaniu, więc weszłam sobie na kompa. Patrzę , napisał do mnie Harry.

- Hej Anna. Jak tam u ciebie? Dawno cię nie widziałem, spotkajmy się.

Nie wiedziałam czy nadal chcę z nim trzymać kontakt,to nie był mój dawny Harry, z którym przeżyłam swój pierwszy pocałunek i w którym się podkochiwałam. Teraz media pokazują jego zdjęcia, na których jest pijany, gdzie sypia z kobietami. Ale coś mnie do niego ciągnęło, czułam, że tęsknie za nim... Przez całe 8 lat nie miałam z nim kontaktu, a tak byliśmy związani.

- Hej Harry... U mnie całkiem dobrze, zbieram na nowy samochód. Jasne, możemy się spotkać, u mnie , czy na mieście ?
Czekałam przed tym laptopem aż 3 godziny , wreszcie uzyskałam odpowiedź.
- Nie, przyjadę po ciebie, to będzie niespodzianka. Gdzie mieszkasz?
- Przy markecie, tam gdzie mnie kiedyś odwiedziłeś. Pamiętasz?
- Jasne, jutro, o 17.

O 14 byłam u kosmetyczki, o16 u fryzjera , ubrałam sukienkę, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam...Czekałam, czekałam … już 10 minut spóźnienia. W końcu usiadłam na ławce, przy moim domu ,spuściłam głowę w dół. Nagle poczułam męskie perfumy, odwróciłam się i zobaczyłam Harolda. W milczeniu uśmiechnęłam się aż mi łza popłynęła po policzku.
- Nie płacz, Anna...
- Przecież osiem lat ciebie nie widziałam,wiesz jak ja tęskniłam?!
Rzuciłam mu się w ramiona płacząc, mimo, że nasz Harry nie chciał się przyznać to też mu jedna, ewentualnie dwie łezki poleciały. Po długim ściskaniu Harry oderwał się ode mnie patrząc mi w oczy...

- Od dziś jesteś moja. - pocałował mnie opiekuńczo w czoło.
- A ty mój. - pocałowałam go w policzek.

Wstał , wyciągnął rękę i się uśmiechnął, uwielbiam ten jego uśmiech, gdy pokazuje dołeczki, ale bardzo mnie wtedy krępuję. Spuściłam głowę w dół i podałam mu rękę. Zaprowadził mnie do białego Lamborgini. Było tak pusto na ulicach, że jechał 260 km/h. Po 20, 30 minutach drogi w milczeniu zatrzymaliśmy się w jakimś dużym domu.
- No Harry, ty to zawsze byłeś skromny.
- Anna, nie pamiętasz?! - Powiedział zasmucony Harry.
- Nie...
Pobiegł do starych, ładnych drzwi i je z trudem otworzył. Weszliśmy do środka. Było tam tak zimno, że Hazza od razu przytulił.
- Teraz pamiętasz?
- Nie - Pocałował mnie, językiem jeździł po moim podniebieniu, było cudownie, jak za pierwszym razem.
- Teraz pamiętasz?
- Tak, tu pierwszy raz... Powiedziałam ci, że cię kocham.
- A ja cię pocałowałem.

Harold wstał, poszedł do jednego z pokoi domu. Wrócił z colą i popcornem.

- Haha, jesteś taaki romantyczny. - Powiedziałam w sarkaźmie
- Jak byś ty była idealna. - Zacieszał patrząc prosto mi w oczy
- Też cię kocham milordzie.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Kolejną? Jestem ciekawa.
Wyciągnął zzaa pleców jakąś starą książkę. Zaczął kichać i śmiać się.
- Haha, wiesz jak na mnie, hahaha, działa kurz, a zwłaszcza ten sztuczny?!
- Haha, wiem, haha, ty lepiej zobacz jak ty na mnie działasz, haha.

- Dobra teraz poważnie. - Zaczęłam się śmiać, tylko on starał się być poważny i patrzył na mnie groźnym wzrokiem.

- NIe śmiej się. - Powiedział stanowczo
- Teraz to chyba nie powstrzymasz się ze śmiechu?
- Haha, no racja. - Powiedział słodko szeroko uśmiechnięty.
Otworzył i tam zobaczyłam wszystkie moje i jego zdjęcia.
- Hah, a to moje ulubione. Włożyłaś sobie lizaka do nosa, haha.
- Nie śmiej się - Powiedziałam zakłopotana z uśmiechem.
- Byłaś wtedy taka urocza, haha, co się stało?
- Weź, jestem urocza, tylko już nie taka mała.
- A chciałbym. - Powiedział z kpiącom miną.

Zanim się obejrzałam była już 1 w nocy.

- Harry, jestem zmęczona...
- Więc jak, do hotelu, do mnie, do ciebie a może wtulisz się do mnie i prześpisz. - Powiedział przysuwając się do mnie.
- Jak ty wolisz.
- Do mnie raczej nie bo Kamila jest. Ona nawet nie wie, że ty wróciłaś...
- Jak się czuje, co u niej?
- No fajna jest, bardzo się do niej zbliżyłem przez te lata... Jest moją najlepszą przyjaciółką...Nie wiem jak bym sobie bez niej poradził.
- Be ze mnie sobie poradziłeś.
- Załamałem się, nie mogę bez ciebie żyć. Tęskniłem za tobą, czekałem na ten dzień..
- Jaki dzień.
- Dzisiejszy, długo go planowałem.

Siedzieliśmy 20 sekund w milczeniu.

- To jak, do hotelu pojedziemy?
- Do mnie. – odpowiedziałam.
- Uwielbiam cię...
- Pokażesz mi to dziś w nocy. - Powiedziałam uradowana
- Hah, chciałbym...
- Wiesz że żartowałam , nie ? – zaśmiałam się

- Wiem...
Wsiedliśmy razem do samochodu, rozmawialiśmy co u nas... Harry nie jest taki jak go media przedstawiają. Jest inny, opiekuńczy, kochany, przyjazny, prawie wcale się nie zmienił.
Gdy dojechaliśmy do domu, zdążyłam już zasnąć w samochodzie. Hazza mnie obudził dopiero po godzinie więc już połowę nocy mieliśmy za sobą.
- Dlaczego mnie od razu nie obudziłeś?
- Bo słodko spałaś.
- Haha, jasne.
- Chodźmy do ciebie, mamy jeszcze 2 godziny do świtu,
Weszliśmy do domu, kazałam Harremu usiąść i od razu poszłam do szafki z alkoholem po whisky i colę. Potem oglądaliśmy horror, to że ja dużo nie piłam to wszystko pamiętam. Hazza był tak nachlany, że oczy już mu się same zamykały. Gdy w horrorze była erotyczna scena, Harry zamilkł. Może się to wydać śmieszne, ale widać, że mu tego brakuje, postanowiłam to zmienić. Poszłam po prezerwatywy do sypialni i zaczęłam go całować odpinając mu rozporek. On mi ściągał spodenki...
- Jesteś pewna, że tego chcesz? Jesteś dziewicą?
- Nie, nie jestem...
- Z kim straciłaś dziewictwo?
- Co cię tak interesuje moje życie erotyczne? - Powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Jeśli chcesz to też ci mogę odpowiedzieć.

Usiadłam na niego nachyliłam się nad jego twarzą
- To później kochanie... - Przejechałam mu ustami po policzku kierując się do jego ust.
Harold zaczął mi powoli ściągać bluzkę.
- Jeśli chcesz, idź na całość. – zaśmiałam się.
- O taa...
Wziął mnie, położył gwałtownie na kanapie i opuścił mi stanik w dół. Chwycił mnie za biust i ustami zjeżdżał niżej, niżej aż natrafił na moje majtki. Lekko się odchylił i dosłownie zdarł moje ulubione koronkowe stringi. Nie miałam czasu na złość, gdy jechał wszędzie Harry dawał mi niesamowitą przyjemność. Czułam go całego, właściwie był wszędzie, gdy prawie dochodziłam do samego szczytu, Hazza przestał i założył gumkę, gdzie od razu wrócił do mnie. Włożył mi palec do ust i wszedł we mnie. Zaczełam "jęczeć" po prostu jak dziecko, nikt mi jeszcze nie dał takiej przyjemności jak Haroldzik. Gdy już skończył zadzwonił dzwonek do drzwi.

- Niestety, było już tak pięknie, ciekawe kto nam o 4 w nocy przerywa zabawę...
Harry w samych bokserach, cały w mojej szmince otwiera drzwi. Harold zbladł, w drzwiach stała jakaś dziewczyna, młoda. Ja owinięta Harrego koszulą wstałam sprawdzić o co chodzi...
- Co ty tu robisz?! - Zapytała rozwścieczona dziewczyna
- To ja się powinnem spytać co ty tu robisz?!
- Harry, zniknęłeś bez słowa na całą noc! Pewnie się pieprzyłeś się z tą dziwką...
- Co, ja dziwką kurwa co ty sobie w ogóle myślisz, przychodzisz do mojego domu i jeszcze takie szpoki stroisz! Zachowujesz się jak skończona idiotka
- Eeee! Dziewczyny!... To jest Kamila, a to jest Anna. Pamiętacie się wogóle?
- Kamila, o matko, przepraszam, nie wiedziałam, że to ty...
Podeszłam i podałam jej rękę, na co mnie odepchnęła.
- Co ty se kurwa myślisz, że jak z nim śpisz to możesz robić co chcesz?!
- A co nie mogła?
- Spierdalaj z mojego domu Kam.
- Harry? - Zapytała z nadzieją Kamila.
- Co? Myślisz, że zawsze będę stał w twojej obronie?
- A czemu nie, zawsze mnie broniłeś... – Powiedziała Kamila z łzami w oczach.
- Anna, przepraszam, już idę.
- W takim razie się już ubierz.
Harry wstał i zabrał swoje rzeczy, szybko się ubrał, pocałował mnie i pobiegł do samochodu, gdzie czekała na niego Kamila. Trochę mi było go żal, bo pewnie Kama go zjebała za trzech. Ale on ma już ukończone 18 lat, może robić to co chce... Jeszcze się dowiem o co chodzi.
Harry się nie odzywał aż przez 3 dni. Aż w końcu przyszedł do mnie, z wiadomością, że jeszcze dziś przyjdzie z Kamą by nas pogodzić. Chętnie się zgodziłam i jeszcze zatrzymałam Hazze na poranne kakałko na które od razu się zgodził, usiedliśmy razem na kanapie przy telewizorze i oglądaliśmy jakiś film.
- Pamiętasz tamten wieczór ?
- Tak i nie żałuję – pocałował mnie w policzek.
- A Kama?... Czy wy jesteście razem?
- Nie no nie oficjalnie.
- Ale coś między wami jest?
- Tak, nazywamy to przyjaźnią.
- A my? Co nas łączy?
- To co zawsze... Chociaż... Czuję do ciebie coś więcej niż przyjaźń.
Wstałam i odniosłam jego kubek bez słowa. Gdy myłam, Harry od tyłu mnie przytulił..
- Przestań, proszę. Dziś mówisz co innego i jutro pewnie będziesz mówił co innego...
Hazza głęboko mi spojrzał w oczy tym swoim spojrzeniem "zawiodłaś mnie" i wyszedł. Usiadłam na kanapie i się rozpłakałam, bo kogo ja oszukuje... Harry jest najcudownieszą osobą jaką spotkałam w życiu. Tylko Kamila, jeśli ona go kocha... W końcu to nadal moja przyjaciółka .Trzeba się ogarnąć, mam 3 godziny do posprzątanie chaty więc się wzięłam do pracy.
Po małej godzinie, dom już był ogarnięty i gotowy. Poszłam do koleżanki i wróciłam na umówioną godzinę... Założyłam rurki w kolorze "Kawy z mlekiem" i do tego białą bluzkę z jakimś czarnym napisem, zrobiłam makijaż.. A tak właściwie to tylko pomalowałam oczy i usta. Włożyłam czarne conversy i czekałam.
Do mojego domu wszedł Harry trzymając za rękę Kamilę.

- Hej. - Powiedział niezadowolony loczek.
- Cześć.
- No, hej.
- Jak tam? I siadajcie, co chcecie robić, co do picia?
- No jest tak jakoś leci... Colę, albo daj coś mocniejszego! – Wykrzyknął Harry
- Harry?! A kto prowadzi? - Zapytała Kama
- No ok, to daj coś mocniejszego dla was.
- Ok.

Poszłam do kuchni, zabrałam piwo, nie mogłam unieść.

- Harry! Pomożesz mi?!
- Tak, już lecę.

Poczułam jego oddech na szyi, a potem pojawił się obok mnie.

- Co mam zabrać?
- Colę dla siebie i paluszki, dobrze?
- A jak myślisz?
- Nie marudź, idź. - Powiedziałam z zadziornym uśmiechem
- Doobrzee . – odpowiedział.


Weszliśmy do pokoju , zobaczyliśmy Kamilę pisząca smsy. Usiedliśmy wszyscy w ciszy a Harry śmiał się pod nosem patrząc na nas. Więc siedzieliśmy tak 20 minut, to było okropne, od razu nie lubiłam Kamili, a ona mnie. Wszystko co nas łączy to Harry, któremu się najwyraźniej też nudziło...
Nigdy więcej takich spotkań, gdy Hazza odwiózł Kamę po prostu czułam się taka wolna, od razu szłam do laptopa i robiłam to co chcę. Rano dostałam telefon od Harrego, powiedział mi, że chce się spotkać i to zaraz. Zgodziłam się i czekałam na niego Przed wejściem do domu.
- Hej Anna...
- Heeej, co się stało?
- Pokłóciłem się z Kamą.
- To wszystko przeze mnie, prawda?
- No szczerze to się wkurzała tylko dlatego, że jak wróciłaś, wszystko komplikujesz, moje i jej relacje...
- A co ty o tym myślisz? Wiesz, nie było mnie 8 lat... I nagle wracam do waszego życia. To troche nie w porządku, jedź do niej i ją przeproś.
- No pojadę, ale nie teraz. Wpuścisz mnie?
- Aaaa, przepraszam, jasne.

Weszliśmy do domu, Harry zamknął za sobą drzwi.

- Zimno mi.
- To poczekaj, pójdę po drewno do pieca.

Gdy wróciłam zastałam Harolda śpiącego na mojej kanapie, przykryłam go kocem, włączyłam telewizję i położyłam mu się na brzuchu. Włączyłam jakiś program muzyczny na którym leciało What You Makes Beautiful. Harry się od razu obudził i z uśmiechem patrzył na moją reakcję, Spojrzałam się na niego
- Śliczny jesteś. - Pocałowałam go w jego loki.
- Nie dotykaj włosów!
- Zapomniałam... Przepraszam...
- Wybaczam ci, za tego całusa. - Powiedział zacieszony.
- Jedź do Kamili, wszystko wyjaśnić.
- Masz racje, już za nią tęsknie.

Wstał, i pojechał. Obiecał, ze zadzwoni , tak więc czekałam 

2 komentarze: